Dziennikarstwo obywatelskie Jak należy sklasyfikować dziennikarza obywatelskiego? To po prostu każdy człowiek, który ma dostęp do środków masowego przekazu i chce je wykorzystać właśnie do informowania ludzi o bieżących wydarzeniach. Dziennikarzem obywatelskim może zostać każdy, kto zajmuje się tą formą przekazu informacji i czerpie z tego głównie korzyść – czasami też pieniądze. Dziennikarze obywatelcy znacznie powiększyli swoje grono kiedy internet zaczął być ogólnie dostępnym medium. I to przyczyniło się do powstania dziesiątek serwisów informacyjnych, które codziennie odwiedzane są niekiedy przez większe grono niż serwisy profesjonalne, tworzone przez zawodowych pismaków. Z jakich względów to się dzieje? Może dlatego właśnie, że dziennikarze obywatelcy bardzo często działają pod wpływem impulsu i piszą konkretne rzeczy – albo konkretnie najeżdżają na osobę, która ewidentnie na to zasłużyła, albo chwalą tych, co powinni tę pochwałę dostać, ale przypadkiem nie dostali. Także należą się laury takim osobom, ponieważ bardzo często są szybciej na miejscu zdarzenia niż zawodowi pismacy, ponieważ rzecz wydarzyła się blisko ich miejsca przebywania lub zamieszkania. Pochwała należy się też im z tego tytułu, że nie ograniczają się do interesowania informacją, ale też jej przekazywaniem. Prasa wydaje się wielu osobom najlżejszą formą dziennikarstwa. A niekoniecznie może to być prawdą, ponieważ ludzie organizujący audycje radiowe czy telewizyjne nie muszą walczyć z czasem jak to odbywa się w każdej redakcji. Każdy dzień w takiej redakcji to walka z czasem, każdy artykuł pisze się tam na szybkiego. Bardzo dobrze zostało to niegdyś wytłumaczone w szanowanym piśmie o dziennikarstwie – w magazynie, który wychodzi co miesiąc, pisze się artykuły na jutro, właśnie w takim tempie. Z kolei w każdym magazynie wychodzącym co tydzień, czyli inaczej w tygodniku, artykuły pisane muszą być na dzisiaj – koniec i kropka. A w każdej gazecie codziennej artykuły pisane są na wczoraj, z maksymalnym przyspieszeniem i spiną. Rzadko kto wytrzymuje takie napięcie, dodać do tego ciężkie spojrzenia naczelnego plus nierzadkie sprzeczki z osobami, o których mowa będzie w artykule. Ciężko jest pogodzić to wszystko, oswoić się z tym i napisać o tym rzetelny artykuł. Bardzo często wtedy do gry wchodzi redaktor działu, który czyta wszystkie artykuły z jego działki i poprawia błędy, każe poprawić, sprawdzić, zweryfikować, poprawić, usunąć czy dodać. To także denerwuje potencjalnego pismaka. Ale to dość niewielka cena za satysfakcję jaką czuje się po widoku swojego tekstu na pierwszej stronie.

Felieton

22 listopada 2012, w kategorii Zawody

Felieton Pisanie dobrych felietonów to sztuka, którą ciężko opanować. Wydaje się, że pisanie własnych poglądów jest czymś łatwym, ale można się bardzo łatwo przekonać, że niekoniecznie tak jest – wystarczy spróbować to zrobić. Felieton nie może być kartką wyrwaną z pamiętniczka, nie może być suchym fragmentem światopoglądu danego pisarczyka, bo czytelnik zwyczajnie zanudziłby się na amen. Felieton musi składać się z części wstępnej, rozwinięcie głównej myśli oraz jego zakończenie. Musi być konkretny, mówić o konkretnej rzeczy, jego autor musi uraczyć czytelnika, który sięgnął po jego wypociny, żartami, ciekawą anegdotką lub złotą myślą, najlepiej ubraną w ciekawe słownictwo i sposób ekpresji. Dlatego tak trudno o dobrego felietonistę w każdej gazecie – najczęściej zajmuje się tym każdy naczelny każdego pisma, dając upust swoim poglądam w tak zwanym wstępniaku, gdzie opisuje perypetie powstawania magazynu oraz dzieli się z czytelnikami swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi świata. To bardzo ciężka sprawa – chodzi przecież o przedstawianie swoich racji, a to nie zawsze jest łatwie i ciekawe. Dlatego dobry felietonista rzadko kiedy rodzi się w młodym dziennikarzu. Trudność to właściwie synonim słowa „dziennikarstwo”. Czym bowiem jest ten zawód? To nie jest tylko wykonywana czynność na rzecz społeczeństwa. To za płytki opis. Dziennikarstwo to misja, a każdy kto ją wykonuje musi liczyć się ze skróceniem własnego życia prywatnego. Nie ma czegoś takiego jak życie prywatne, kiedy jest się dziennikarzem. Każdego dnia i o każdej porze bowiem może zdarzyć się coś, co wpłynie na ludzkość, a dziennikarz musi być wtedy w pierwszym rzędzie tego widowiska, musi wiedzieć pierwszy i przekazywać to innym rzędom, które są za nim. Dziennikarz to mały rycerz wielkich prawd, który chce poznawać, uczyć się, docierać do miejsc i ludzkich dusz, komunikować się z ludźmi, poznawać ich zwyczaje. I przede wszystkim akceptować je – nie narzucać swoich poglądów, nie wymuszać, nie przekonywać, nie odradzać, nie agitować. Dziennikarz to nie chrześcijański misjonarz, nie może nawracać na religię katolicką każdego, kto sądzi, że nie ma Boga. Dziennikarz ma go tylko – ale i aż – poznać i pokazać światu, innym ciekawym ludziom, którzy chcą wiedzieć więcej niż tylko to, co dotyczy jego. Dlatego może być narażony na niebezpieczeństwa, brak wolnego czasu, nienawiść ludzi, którzy mają coś złego do ukrycia itp, itd.